11 stycznia 2015

sadomasochizm stosowany.

Żródło: archiwum własne (ryba zrobiona dla mnie przez Endrju z pracowniaendiego.pl)

Niech twoja praca stanie się twoją pasją, a nigdy nie będziesz musiał pracować. Czy jakoś tak. Znacie to powiedzenie, nie?
Niestety niewielu ludziom udaje się taka sztuka, a ci, którzy ten cel osiągają, są wielkimi szczęśliwcami, bo robią to, co kochają i jeszcze dostają za to kasę. 

Idealnie.

Z różnych przyczyn ten epicki stan nie jest dostępny zwykłym szarym Kowalskim. Dlaczego? Bo brak im wytyczonego celu, pomysłu na siebie, z przyczyn losowych, własnego lenistwa, z braku motywacji? Wpisz swoje wytłumaczenie, tylko nie to pod tytułem duże bezrobocie i ciężkie czasy. Tak więc wstają rano, jadą lub idą do roboty, której nie lubią, w której nie robią tego, co by chcieli, z ludźmi, których nie znoszą i chętnie palnęli by ich w łeb, średnio co drugi dzień.

A jak jest z Tobą?

Jeśli spędzasz osiem godzin z myślą tańczącą z tyłu głowy, że jeszcze siedem godzin, jeszcze pięć i pół, jeszcze trzy i piętnaście minut, jeszcze jebane pół godziny i możesz opuścić ten kamieniołom, ten dom wariatów, ten cudzy cyrk z małpami to... wcale mi ciebie nie żal. Widocznie jesteś masochistą i to lubisz. W końcu każdy ma swoje jazdy. Na przykład P. lubi zaznaczać wszystko ptaszkiem, ale na szczęście czasami zacina mu się rozporek .

Ale jeśli swoje frustracje odbijasz na innych współpracownikach, to nieśmiało sugeruję, że swój sadomasochizm powinieneś leczyć. Wygugluj sobie adres jakiegoś terapeuty, a jak nie umiesz, to napisz do mnie, pomogę.

Tak wiem, jestem radykałem, pieprzonym małym nazistą, już to słyszałam.

Bo wyjścia są dwa. Proste jak je... budowa cepa.

Albo change your job albo change your mentality, jak mawia klasyk. A inny dodaje - who manage this area? Kto wybrał twoją pracę, zarządza twoim dniem, dobrym samopoczuciem, a nawet zdrowiem psychicznym i fizycznym? Praca to coś więcej, niż zarabianie pieniędzy, sam wiesz, jaki ma wpływ na pozostałe sfery twego życia.

W pierwszym przypadku wiadomo - składasz wypowiedzenie i mówisz sajonara (czyli bez I'll be back, jak Schwarzenegger) wszystkim tym, którzy cię wkurwiali przez osiem godzin dziennie, pięć dni w tygodniu (albo i dłużej) i szukasz swego szczęścia gdzieś indziej.  A trawa, jak wiadomo, gdzieś indziej jest zawsze bardziej zielona, bo nawożona bullshitem.

Mnie bardziej interesuje przypadek drugi - ten, kiedy zmieniasz swoją mentalność.
Brzmi fajnie, ale szczerze mówiąc, łatwiej jest zmienić pracę, niż myślenie. My, ludzie, jesteśmy oporni wobec zmian, a zmiana swego postrzegania należy chyba do najtrudniejszych. Z Kłapouchego nie zrobisz Tygryska, chyba, że zapodasz mu jakiegoś wesołego tabsa, jak kiedyś dzieciaki w Bravo, albo ludzie, którzy zatrzymali się na poziomie umysłowym technomułów, krzyczących jazdaaaaaaa! w białych rękawiczkach i tzw ryjem świni na twarzy.
Nie mówię o pozornym szczęściu implikowanym przez sztuczne wspomaganie. 

Jeśli postanowiłeś zostać w miejscu, w którym się znalazłeś, musisz uzmysłowić sobie, że minusy nie przysłaniają plusów i dlatego podjąłeś taką, a nie inną decyzję. Right? Czyli na odwrót, niż w Misiu.


Jak do tego dojść? Na to pytanie musisz odpowiedzieć sobie już sam, wierzę w ciebie.
Na pewno łatwiej ci będzie, jeśli poza swoją nieidealną pracą, realizujesz się w inny sposób - masz swoje pasje, swoje hobby, albo umiesz w jakikolwiek sposób odciąć się od obowiązków zawodowych. Na przykład możesz robić zdjęcia, uprawiać sporty, czytać książki, malować, albo strugać sobie coś z drewna, jak mój znajomy A., który zrobił mi piękną, drewnianą rybę. Albo możesz strugać wariata, tylko nie tak jak Pinokio zza winkla, żeby wióry nie leciały.

Sam sobie tworzysz świat, w którym żyjesz, w którym pracujesz i w którym istniejesz.
Szkoda tracić 1/3 życia na coś, co doprowadza cię do kurwicy, niszczy cię, albo sprawia, że ty niszczysz kogoś innego.

Ale ja się nie znam, bo robię to, co lubię, z ludźmi, których uwielbiam.
Zgadnijcie dlaczego?
Nie, nie daję nikomu dupy, raczej ją spinam.
Po prostu wiem, gdzie chcę być w danym momencie życia i czerpię z tego bycia wszystko to, co mnie w jakiś sposób kręci i sprawia, że chce mi się rano wstawać.
Jak przestaje, to się ewakuuję. Wczoraj rozmawiałam  z moim byłym nauczycielem historii i oboje zgodziliśmy się, że poprawa wymaga zmian, a bycie doskonałym wymaga częstych zmian.
Tak powiedział pan Churchill, podobno 
najwybitniejszy Brytyjczyk wszech czasów.
Ja się z nim kłócić nie będę, bo nie żyje od pięćdziesięciu lat.

8 komentarzy:

  1. Lubisz depnąć i wbić się w wiraż na pełnej kurwie, chuj że ściana blisko, nikt wcześniej nie ściął tego zakrętu w ten sposób, przelecę go albo się rozpierdolę.
    Zero lub jeden. Jakoś czuję zapach dymu.

    OdpowiedzUsuń
  2. czujesz zapach spalonych opon Mustanga pędzącego po Nevadzie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Rzucisz prace staniesz sie wolnym, zmienisz mentalnosc staniesz sie kims innym? Nie tak latwo Uzi wyjsc poza granice kodu,pamietaj ze programowano nas do pracy w fabryce z zajeciami o 8mej rano,nie kaz ludziom podejmowac trudnych decyzji,daj im byc ;)

    A mustang i nevada,mimo ze amerykanski,to wciaz dalej sen ;)

    Jeszczechwile.

    OdpowiedzUsuń
  4. kto nie marzy, ten nie żyje. sami siebie możemy programować - jeśli tylko zdrowie dopisuje.

    OdpowiedzUsuń
  5. I tu chcialem wziac temat pod dyskusje - jakie sa granice wolnego programowania samego siebie z kodem wszczepionym przez nascie lat kultury,szkoly,rodzicielstwa? Przyznasz chyba ze wyzej muru nie podskoczysz ;)?

    Tia,cele male i duze,marzenia,to to co napedza. Trzeba tylko umiec je wyznaczac i po nie siegac ;) Znasz li siebie na tyle?

    Jeszczechwile

    OdpowiedzUsuń
  6. kto Ci każe skakać, jeśli możesz polecieć? balonem, samolotem, helikopterem - czym chcesz?
    uhm, poznaj samego siebie, człowiecze... staram się.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zawsze wierzylem ze najlepsza metoda na mur jest brac go prosto czolem,tyle ci powiem ;)

    Co do starania sie,wystarczy dac sobie szanse,np. dac sie zamknac w karcerze na miesiac,i juz wszystko o sobie wiesz. Metoda ;)?

    Jeszczechwile

    OdpowiedzUsuń
  8. miłego bandażowania łba i przebywania w komorze deprywacyjnej ;)

    OdpowiedzUsuń