28 sierpnia 2015

dialogi i monologi #3

Źródło: archiwum własne





Niektórzy wiedzą, że z zawodu jestem socjologiem, z zamiłowania natomiast samozwańczym psychologiem-antropologiem. Uwielbiam ludzi i ich rozmowy, akcje-reakcje na gorąco i twórcze neologizmy tworzone na poczekaniu. Ich zabawę słowem i pomysłowość godną Monty Pythona. 


Ten absurd trudno czasem oddać w słowie pisanym, kontekst i sytuacja też robi swoje, jednak szkoda mi zostawić pewne rozmowy tylko w notesie.  Oto więc kolejna porcja dialogów zasłyszanych i spisanych w różnych dziwnych miejscach (ale tylko tych lajtowych, więc to zaledwie mały urywek, gdyż niektóre nie nadają się nawet na Vulgaryzatora...)
Enjoy!

#1

Dość wczesny ranek. P. mówi do W: 
P: wzięłam se kawę z twojej szuflady.
W: jaki kabel?
P: Jezu, czy ja wyglądam jak jakiś złomiarz? Kawęęęę!
W: jak złomiarz to nie, ale jak kabel to owszem.
P: a ty... ty jak drut kolczasty!
W: tobie tylko druty w głowie, ty analna rozpustnico.
P: ale dlaczego zaraz nachalna? Przecież tylko kawę wzięłam?

Padłam.

#2

D. potknęła się na schodach, aż zadrżało. Podchodzi do nas i mówi:
D: bo mi się noga za nisko podniosła...
K: no bo masz za krótką!
D: żryj żwir!
K: a ty żryj szron!
D: a twoja łysina jest jaśniejsza, niż moja przyszłość!
K: dobra, wygrałaś. Ale i tak masz krótkie nogi.


#3

Michał ma brodę, słucha metalu i wygląda jak drwal jedzący koty. Nagle dzwoni T. i mówi, że przyszedł jakiś koleś na rozmowę o pracę i szuka pani Michaliny. Płaczemy. Michał idzie do kolesia, podaje mu rękę i mówi:
- Dzień Dobry, jestem Michalina. Jeszcze czekam na ostatnią operację i będzie OK. Ale brodę chyba i tak zostawię, bo się przyzwyczaiłam.


Koleś kiśnie.

#4

R, w ferworze jakiejś akcji:
- jesteście kutasoma! A ty K. jesteś taka chuda, że niedługo będziemy mierzyć ci ciśnienie w pasie! Jesz coś w ogóle oprócz tych ogórków?
K: no, jem...
R: co niby, pomidory?
K: nie, te nooo... pikle! Ciepło przecież jest.
R: to jedz po zmroku, jak ci ciepło, a nie strasz mnie tu żebrami.
K: po zmroku to ja wolę inne ogórki.


#5

D. łażąc po pokoju, jak smętna emo-dziewica:
- wiecie, że na mnie już kawa nie działa? Żadne redbulle chuje-muje, ani tajgery też nie. Mi już tylko kwas z baterii został, będę go pił i popierdalał, jak króliczek diurasela.
K: uhm, walnij se od razu kwas z akumulatora, wódę też z małpek pijesz?


#6

S, wychodząc od nas:
- cześć wam, do jutra!
O: trzeźwa do jutra!
S: mów za siebie, dobra? Noc jeszcze długa.


#7

K: kurna, ale dziś szaro i smutno, w takie dni jestem totalnie niedorobiona. Jestem człowiekiem Południa, zawsze to powtarzam! Powinnam mieszkać w Hiszpanii...
M: nie, ty jesteś... odwrotnym wampirem!
K: że co? sam jesteś blady!
M: chociaż biorąc pod uwagę fakt, o której przychodzisz do roboty, to tak - jesteś człowiekiem południa. A nawet wieczoru, rzec by można.
K: a... wiesz, co ci w dupę, jak komin Batorego? 


#8

V (po obcięciu włosów): jestem teraz nowa ja, wraz z włosami odeszły przekleństwa!
M: taa... i przyjęłaś do serca Jezusa!
V: to już w dzieciństwie zrobiłam.
S: no, zjadłaś tę hostię i zapomniałaś...
M: w dzieciństwie to ty wpadłaś do kadzi z hostiami i łaska uświęcająca trwa po dziś dzień.
V: a co, nie widzisz tej aureoli wokół mojej głowy?
S: no, teraz to ją widać, wcześniej włosy zakrywały.
V: i jeszcze idę jutro do kościoła, znaczy na ślub!
M: spłoniesz, jak tęcza.


#9

Kiedyś tam, nie pamiętam, w jakich okolicznościach przyrody:

S: ej, B., masz gumy do żucia?

B: nie, mam tylko do życia.
S: chyba do rzyci...
B: no, to są gumy kulki, skąd wiedziałeś? Może być różowa?
S: a duża ta... kulka?
B: dasz radę, nie panikuj. Tylko nie rób balonów.




#10

D: Ma ktoś pożyczyć 30 zł?
J: ja mam ino tysiąc. 
D: z Kopernikiem?
J: nie. W monecie.
D: a nie masz może glebogryzarki?
wtrąca się W: ja mam wertykulator w samochodzie. Ale nie działa.
wtrąca się K: a ja mam w aucie miotłę i grabie!
wtrąca się S: i jeszcze wdupiasz szczaw?
K: jeśli chodzi ci o szpinak, to jest bardzo smaczny!
D: Jezuuu, mogłem spokojnie w Lidlu na kasie siedzieć, a teraz muszę z psycholami robić... Gdzie popełniłem błąd?
S: czyli jednak sprzedawałeś szczaw?


Umarłam.



P.S. Pamiętajcie - no brain, no storm.


<tu kliken> kawałek do jazdy samochodem nocą - uwielbiam!
<tu kliken> kawałek do jazdy samochodem za dnia - uwielbiam równie mocno!



2 komentarze:

  1. Jak zwykle czaderskie... Pisałam już o moim genialnym dialogu sprzed lat?
    B: Jak jest "pięknie" po niemiecku?
    J: Szyjn.
    B: Jak? Szyn?
    J: Szyn, to jest pół tora. A nie półtora, tylko jedna czwarta".
    :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Asiu, Ty wiesz... hahah to jest właśnie to! ;) Buzioleeeee

      Usuń